poniedziałek, 21 października 2013

niedziela, 20 października 2013

piątek, 18 października 2013

piątek, 11 października 2013

Mainstream – ideologicznie, gdy rozum śpi



Nic nowego – gdy wypróbowałam zasady działania pewnego portalu związanego z książkami (Lubimy czytać).



Możesz opisać książkę, która została wydana oficjalnie, nosi ślady poddania się pewnym zasadom. Jeśli więc jesteś twórczynią, samodzielnie wydajesz, ale nie pokusiłaś się o obdarowanie swoich książek czyś takim: ISBN – jesteś wykluczona. Na tym portalu nie umieścisz informacji o książce, jeśli Ty, to: kontrkultura.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Castle Party 2013 Bolków zdjęcia




Edycja 2022

...Przykład hakerskiego włamu - usunięcie zdjęcia i wprowadzenie grafiki.

Ciągle to samo... o książkach LGBT



Chybione założenia, dla konstruowania poglądu na temat książek o mniejszości spod literek LGBT.



Analiza podejścia osób, czy też osoby, do kwestii: Polski rynek książki, w których występują wątki osób/relacji homoseksualnych, biseksualnych, transseksualnych, czy ogólnie transpłciowych – niestety ogólne podejście do postaci spod literki T (transseksualizm, transgenderyzm, transwestytyzm) czy I (interseksualizm) – wskazuje na bagatelizowanie, w sytuacji gdy choć pewne wspólne cechy/doświadczenia łączą, jednocześnie mamy tu jednak do czynienia z wrzucaniem do jednego worka różnych zjawisk – na podstawie inicjatywy noszącej nazwę: Dyskusyjny Klub Książki LGBT Wrocław, wskazuje na typowe zachowawcze podejście, niczym nie różniące się od tego, z czym do czynienia można było mieć przez te kilkanaście ostatnich lat, gdzie tzw. wolny rynek teoretycznie umożliwia w miarę swobodny rozwój samego podejścia do tematyki literatury mniejszości LGBT.



Zastanawia, czy osoba która była inicjatorem, czy też osoby, także (niestety) należy do grona tych, które są przeświadczone o tym, że zdolne są występować w roli rzeczowego analityka rynku. Biorąc pod uwagę jakimi kryteriami posługuje się przy doborze książek, nad którymi następnie dyskutuje się w nielicznym gronie na spotkaniu – daje się zauważyć ograniczenie poznawcze wynikające z zamknięcia się na pewien pogląd co do metod wydawniczych i dystrybucyjnych. Dochodzi do tego typowa wybiórczość – jeśli do samowydających się autorów/autorek zalicza się wyłącznie mężczyzn (gejów). Wynik szczególnego zaangażowania dla wyszukania takowych z racji płci i orientacji jaką się posiada i typowe lekceważenie lesbijek, a osób „trans” traktowanie na przyczepkę, niejako z musu? I czy metoda – wydam się sam, to metoda: klasyczna drukarnia i klasyczna dystrybucja?

Konsekwentne – przy każdej nowej inicjatywie jeśli chodzi o odniesienie do książek skupiających się na mniejszości spod literek LGBT – zamknięcie na znanych nazwiskach i ciągłe wałkowanie o tym samym, jest już nudne.



Dobór tytułów i nazwisk wskazują na stałą potrzebę trzymania się tego co znane i sprawdzone (?), co podyktowane skupianiem się na tym co bezpieczne, czyli dostępne i już dostrzeżone przez innych. Środowisko upatruje sukces w otaczaniu się innymi już znanymi, widząc w tym szansę na stałe akcentowanie własnego nazwiska/dorobku. Taki zamknięty krąg staje się na tyle hermetyczny, że z zasady unika uznania dla innych, widząc w nich konkurencję. A zasada: „legalne” wydanie i klasyczna dystrybucja ma być jedynie słuszną i pożądaną – stąd uwidacznia się niedojrzałość w widzeniu zjawiska, jakim jest próba zaistnienia z twórczością opowiadającą historie mniejszości spod literek LGBT.



Kuriozalne jest więc cokolwiek z inicjatyw, co zamknięte na pewien przekaz, niedostrzegalny przez inicjatorów z różnych względów (niechęć i brak wyobraźni). Powielanie i stałe akcentowanie tego co już było, lub tego co znajomy właśnie napisał/wydał – trąci amatorszczyzną. Stąd inicjatywa: Dyskusyjny Klub Książki LGBT Wrocław jest tworem który nie dał sobie rady z tym, co zamierzał przeanalizować.

Podobny skutek – czyli określone wnioski – da się wyciągnąć po przeczytaniu różnych artykułów, jakie próbuje się tworzyć, przy okazji próby analizy polskiego rynku książek.

sobota, 18 maja 2013

Ułomne to wasze przeświadczenie



UŁOMNOŚĆ – w założeniach. Już u podstaw myślenia osób starających się pokłonić nad prozą homoseksualną, czy transpłciową – uwidacznia się nieuświadomione pozoranctwo. Pozoranctwo służące potrzebie przeoczenia. Czy poświadcza to o nędzy jeśli chodzi o zasób wiedzy? Czy to nieumyślna ignorancja? Czy jednak umyślne lekceważenie w imię wpisania się w pewien – UŁOMNY – pogląd, służący podtrzymaniu przeświadczenia, że to co niewidoczne i niepowszechne – nieistotne? Przy odnoszeniu się do zagadnienia homoseksualizmu, czy transpłciowości – zdaje się, że owe założenia – niczym innym jak IGNORANCJĄ. Jak to świadczy o tych, którym zdaje się, że wiedzę posiadają, że pozwalają sobie na opisywanie i analizy – u podstaw mając zawężać pogląd, jakoby twórczość w temacie skurczona do tego co widoczne, oficjalne?

KPINA.

Demontaż słuszności przekonań tych którym zdaje się że „wiedzą” i „szczerze” odnoszą się – bezwzględnie, w potrzebie uwolnienia się od archaicznych wniosków, które kierują ku błędnemu podsumowaniu. Nieświadome czy świadome zamknięcie się na pewien odbiór z doborem czegoś i jednoczesnym nieuwzględnieniem reszty – służy budowaniu błędnych teorii, i zakłamuje rzeczywistość.

UŁOMNE – co ograniczane z wygody, szczególnie gdy wynika to z ograniczenia wyobraźni. Przeto – po cóż się brać za analizę?

piątek, 17 maja 2013

Castle Party 2012 Bolków zdjęcia

 

Edycja 2022

...Przykład hakerskiego włamu - usunięcie zdjęcia i wprowadzenie grafiki. 

 

 

Nadal nie wiem czy w tym roku pojadę na CP. To sobie kilkoma fotkami wspomnę poprzedni roczek. Gdzieś tam była moja kwatera...


Niewiasty...







Tu też kilka się trafiło