sobota, 4 lutego 2017

Freeheld (2015)





Kameralnych produkcji filmowych było już bardzo wiele. Mniej lub bardziej udanych. Sensowne byłoby, przy próbie oceny jakości „Freeheld” uwzględnić potrzebę zekranizowania historii opartej na faktach, doceniając sam wysiłek, nawet jeśli całość zaprezentowana jest dość schematycznie.

Cóż, trudno oczekiwać cudów w temacie zaangażowania w odgrywaniu ról, skoro realizacja ograniczała aktorki, czy aktorów. Stąd było po prostu poprawnie. W zasadzie duże studio hollywoodzkie nie wyłożyłoby na to pieniędzy. Na szczęście jakimś sposobem udało się produkcją zainteresować Julianne Moore. Miało to wpływ na spopularyzowanie filmu, gdyż udział samej Ellen Page w towarzystwie innej, mniej znanej odtwórczyni L. Hester nie gwarantowałby większego sukcesu (i nie mam na myśli zysku finansowego). Co najwyżej pośród osób z „branży”. 



Zaczęło się od tego, że Cyntia Wade postanowiła nakręcić dokument o Laurel Hester która dążyła do przekazania prawa do pobierania swojej emerytury swojej partnerce Stacie Andree Freeheld 2007. Uczestniczyła współpracując z innymi w rejestrowaniu na taśmie filmowej walki L. Hester o potraktowanie jej na takich samych zasadach, jak traktuje się osoby heteroseksualne. Wsparta przez innych, uzyskała prawo do tego, czego odmawiało jej kilku homofobicznych mężczyzn, jacy ugięli się raczej pod naciskiem opinii publicznej, a nie że ruszyło ich, w jakiej sytuacji były bohaterki „Freeheld”.  Twórca filmu fabularnego zakładał pewnie że znana historia, pozwoli mu w miarę łatwo uzyskać zainteresowanie swym projektem, bazującym właśnie na dokumencie z roku 2007. Niestety musiało upłynąć kilka lat, zanim ruszyły zdjęcia filmowe.



Laurel Hester powyżej, po prawej z partnerką Stacie Andree.

Ellen Page w towarzystwie Stacie Andree.

Julianne Moore jako Laurel Hester.























































Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza